Mimo, iż mamy połowę stycznia, czyli właściwie czas, kiedy na ogół zima trwa w najlepsze, to i tak można stwierdzić, że wszystkich w tym roku zaskoczyła. Otóż, szłam sobie dzisiaj rano z córką do szkoły. Już pomijam to, że nigdzie nie jest odśnieżone, bo i po co, ale na drodze, którą dzieci chodzą do szkoły i schodach - dość niebezpiecznych, bo szerokich, bez barierek i w wielu miejscach już uszkodzonych, zalega kilkucentymetrowa warstwa lodu. Są to szerokie schody, po cztery stopnie w czterech fragmentach, bez możliwości przytrzymania się czegokolwiek. Moje dziecko ledwie dało sobie radę, sztywno za rękę, starsi ludzie chyba w ogóle nie będą mogli tamtędy przejść, jest niebezpiecznie, nikt nie odśnieża, nikt niczym nie posypuje. Taki lód powinien być zbity, a chodnik i schody wysypane piaskiem.
Taka sytuacja powtarza się notorycznie rok w rok. Co roku nikt nie dba o drogę i o schody, nikt tam nie sprząta, wiecznie zalegają pobite butelki po pijackich burdach, zdarza się, że raz na dwa, trzy miesiące ktoś zamiecie. Nie wiem, kto. Kiedyś na moją osobistą interwencję, dwa dni po niej, zjawiła się tam grupa ludzi z Zieleni Miejskiej i ładnie odśnieżyła chodniki - czyli że można. Ale czy to naprawdę leży w gestii pojedynczego mieszkańca?
Jakieś dwa, trzy lata temu, kilku mieszkańców Siedlec, którzy korzystają z tej drogi idąc na Suchanino (głównie rodziców dzieci uczęszczających do szkoły podstawowej przy ul. Czajkowskiego), zwróciło się z pytaniem do Piotra Gierszewskiego, radnego miasta Gdańska, o to, czy i kiedy, ktoś wreszcie odśnieży te kłopotliwe schody i wreszcie posypie piaskiem, czy chociaż solą. Pan Gierszewski nie wiedział niestety, gdzie znajdują się te schody, a skoro nie wiedział, to wygląda na to, że nie potrafił też udzielić odpowiedzi. Oczywiście komuś, kto porusza się samochodem, takie schody i oblodzona droga, nie zaprzątają raczej głowy...
A problem zostaje. Będzie większy, jak ktoś tam wreszcie upadnie i złamie nogę na lodowisku w samym centrum topograficznym Gdańska.
Poniżej zdjęcia z dzisiejszego poranka.