4 lutego w sali BHP Stoczni Gdańskiej odbyła się debata o ACTA z udziałem ministra Boniego, w której miałem przyjemność uczestniczyć na żywo. Podsumować zdanie rządu jednym zdaniem można tak: "Nic się nie da już zrobić, ale możemy o tym porozmawiać". Według opinii prawnika, nie ma czegoś takiego jak "wstrzymanie ratyfikacji". Żartobliwie mówiąc, teraz, pomimo że kot już zdechł, możemy sobie go dalej zatrzymać. Nie ma możliwości renegocjacji tej umowy. Została podpisana. Nie można w niej zmienić jednego przecinka. Jedynym, co można zrobić, jest albo cofnięcie podpisu, albo bardziej karkołomne, sporządzenie interpretacji, jaka będzie obowiązywała przy niejasnościach umowy. "Wstrzymanie" ratyfikacji tylko odwleka w czasie to, na co się już polski rząd - pomimo protestów - zgodził. Małą nerwową atmosferę wprowadziła wizja przeprowadzenia referendum, co wynikało z nerwowości ministra, gdy mówił o referendum jako o czymś, co BYĆ MOŻE zostanie przeprowadzone. Studenci z Wrocławia uświadamiali ministra, iż referendum MUSI zostać przeprowadzone, gdy taką wolę wyrazi wymagana liczba obywateli. Ostatecznie jednak jako jedną z opcji, moim zdaniem najlepszą, jest odrzucenie i wycofanie się z tej umowy, a stworzenie prawa, które w sposób nowoczesny chroniłoby prawa autorów oraz - co najważniejsze - społeczeństwa korzystającego z wytworzonych dóbr przy zachowaniu ochrony prywatności obywateli.
Więcej…

WKRÓTCE DZIĘKI POSTANOWIENIOM ACTA TA STRONA JAK I WIELE PODOBNYCH, DZIAŁAJĄCYCH SPOŁECZNIE NA ZASADZIE DZIENNIKARSTWA OBYWATELSKIEGO MOŻE PRZESTAĆ ISTNIEĆ LUB MOŻE BYĆ ZABLOKOWANY DO NIEJ DOSTĘP PRZEZ WASZEGO OPERATORA.
ZACHĘCAMY DO WYPEŁNIENIA WNIOSKU O REFERENDUM DOSTĘPNEGO TUTAJ

Życzenia zdrowych, pogodnych świąt Bożego Narodzenia, optymizmu, uśmiechu i spełnienia marzeń, miłej rodzinnej atmosfery, a także pomyślności w Nowym Roku składa
redakcja portalu Siedlce Gda Pl oraz Rada Osiedla Siedlce.
Mając na względzie jawność działania Rady, oraz zainteresowanie mieszkańców dotyczące pierwszej, nadzwyczajnej sesji Rady Osiedla, aby wyjaśnić wszelkie wątpliwości, przedstawiamy całą sprawę.
Jak wiadomo, Rada Osiedla składa się z mieszkańców, którym zależy na dzielnicy. Składa się z różnych ludzi, o różnych poglądach politycznych. Na pierwszych spotkaniach jeszcze jako kandydaci umówiliśmy się, że nasze przekonania i poglądy polityczne nie będą przeszkodą we wspólnym działaniu w Radzie, jak również że postaramy się, by Rada nie była upolityczniona. Na moje oko, to dość dobrze nam wychodzi, staramy się działać razem w różnych sprawach, mimo czasem różnych poglądów. Jako że nie żyjemy w pustce politycznej i oprócz działania w Radzie robimy różne inne rzeczy, doszło do zdarzenia, które zainicjowało całą sprawę. Jak pewnie większość wie, Jędrzej Włodarczyk ma poglądy lewicowe i jeszcze na długo przed powstaniem rady działał w strukturach lewicowych. Dwa tygodnie temu udzielił 30-to sekundowego wywiadu, w którym popierał pewnego polityka lewicy. Nie byłoby w tym niczego złego, gdyby nie to, że autor wywiadu podpisał film jako wypowiedź Przewodniczącego Zarządu Rady Osiedla, sugerowało to, iż poparcia udziela zarząd lub też cała Rada Osiedla Siedlce. To wywołało reakcję części radnych i w statutowym trybie postanowili odwołać Jędrzeja z funkcji. Części radnych nie podobało się w ogóle to, iż Jędrzej udzielił wywiadu i że angażuje się w działania lewicy, części nie podobało się tylko to, że był taki a nie inny podpis, i gdyby tego wywiadu udzielił jako Jędrzej Włodarczyk, nie byłoby problemu. Jędrzej wyjaśnił, iż podpis był nieautoryzowany, a sam film został usunięty po dotarciu do niego informacji o podpisie. Podnoszona na sesji była również kwestia tego, iż rada - aby była całkowicie apolityczna - nie powinna mieć w zarządzie osób w jakikolwiek sposób zaangażowanych na innych płaszczyznach w politykę, tylko o poglądach całkowicie neutralnych. To jak się wydaje jest raczej niemożliwe. Ostatecznie, po burzliwej dyskusji, w głosowaniu tajnym stosunkiem głosów 7 za odwołaniem, 4 wstrzymujące i 3 przeciw, (przy wymaganych 3/5 do przejścia wniosku) Jędrzej Włodarczyk pozostał na stanowisku. Jest to lekcja dla nas wszystkich, aby angażując się w inne działania polityczne, nie mieszać do tego rady, i miejmy nadzieję, że to wydarzenie nie wpłynie na współpracę pomiędzy radnymi.
Nie od wczoraj wiadomo, że książka powoli odchodzi do lamusa. Ale czy rzeczywiście? Badania czytelników w naszym kraju wykazują, że zaledwie około 40% Polaków w ogóle czytuje książki i niestety liczba ta systematycznie i corocznie spada. Niestety wielu rodziców nie przywiązuje również wagi do czytania na głos swoim dzieciom. Wymigują się tym, że są zmęczeni, że jest późno, że oni po pracy, że przecież starsze dziecko potrafi już czytać samo, że wolą włączyć mu bajkę na DVD... Tymczasem czytanie naszym dzieciom przynosi im tak ogromne pokłady korzyści, że naprawdę warto temu poświęcić choć pół godziny dziennie.
Więcej…
... w zasadzie zimą na naszej Kolonii panuje spokój, żeby nie powiedzieć nuda. Cisza za oknami, krótkie dni, jedynie ptaki uwijają się w karmnikach, do których wysypujemy karmę. Rudziki, sikory modre, sikory bogatki i wróble sprzeczają się, kto pierwszy zwinie najlepsze kąski. Dolina wygląda na opustoszałą i gdyby nie dymy unoszące się z kominów, można by pomyśleć, że mieszkańcy wyemigrowali do ciepłych krajów śladem bocianów. Bo tak naprawdę dopiero wiosną wszystko się tu zaczyna...
Więcej…
Kilka tygodni temu zaczęłam robić już pomału zakupy na święta, żeby sukcesywnie zapełniać szafki i nie latać w ostatniej chwili po jakieś drobiazgi. A że miałam w planach kilka różnych wypieków, za jednym zamachem kupiłam między innymi cztery kostki masła. Nic w tym dziwnego, pech jednak chciał, że robiłam akurat zakupy w Carrefourze na Morenie i wypatrzyłam "moje" masło, które zazwyczaj na co dzień biorę w Biedronce. Z tym, że tutaj kosztowało 2,99zł, a w Biedronce aż 3,49zł. Uznałam, że robię dobry interes. Niestety przekonałam się, jak łatwo dać się oszukać...
Więcej…
Dlaczego była? Bo miałam konto i je skasowałam. Połowa znajomych zapytała mnie, dlaczego...
Początkowo, kiedy pierwszy raz wkroczyłam w kręgi naszoklasowiczów, było w portalu skromnie i bez pompy. Kameralna atmosfera niemalże. Wielu Polaków znalazło tu swoje miejsce, odszukało znajomych, dawnych przyjaciół, dawne sympatie, mogło ponownie "zobaczyć się" po latach. Niejednokrotnie po wielu latach. Mogliśmy zobaczyć, jak nasi szkolni koledzy i koleżanki wyglądają dzisiaj, dowiedzieć się, co robią, czym się zajmują na co dzień, jak układają się ich losy i jak potoczyło się ich życie. Przyznaję, sama również znalazłam kilku znajomych sprzed lat i chętnie dowiadywałam się, co u nich słychać. Z kilkorgiem z nich wymieniłam po parę maili, nawet pomyślałam, że miło by było odświeżyć znajomości, nawiązać nowe - bądź co bądź - przyjaźnie. Nasza-Klasa dała ludziom wiele możliwości i początkowo podobało mi się to, co napotykałam po zalogowaniu się do portalu.
Więcej…
|
|