Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy użytkowników, które są ich indywidualnymi opiniami. Komentarze obelżywe, wulgarne oraz obraźliwe, będą usuwane.

Jeśli życzą sobie Państwo odpowiedzi na jakikolwiek komentarz drogą elektroniczną, wymagane jest podanie istniejącego adresu e-mail.

Licznik odwiedzin
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzis526
mod_vvisit_counterWczoraj428
mod_vvisit_counterW tygodniu4486
mod_vvisit_counterW miesiacu13014

Twoje IP: 107.20.30.170
 , 
Co sądzisz o Budżecie Obywatelskim?
 

PostHeaderIcon Siedlce Gda Pl

Już dawno chciałam przeczytać “Złodziejkę książek” i przyznaję, że przyczyniły się do tego głównie recenzje innych czytelników. Powiedzmy, że tym razem reklama zrobiła swoje. Dostałam książkę w prezencie od taty. Poleżała chwilę na półce, czekając, aż skończę czytać wszystko, co tam miałam w kolejce.

“Złodziejka (…)” okazała się zupełnie inna, niż sądziłam, że będzie. Myślałam, że będzie to książka o dziewczynce, która kradnie książki… No owszem, bohaterką faktycznie jest dziewczynka, która kradnie książki, ale to tak okrutnie mało, by określić tę książkę. Przez chwilę szukałam porównań, ale chyba nic tu nie pasuje. Bo “Złodziejka (…)” to emocje. Jedna za drugą. Zanim ochłoniemy z jednej, druga już pcha się nam w ramiona, do głowy, do serca. To przejmujący zbiór uczuć, tych pięknych, jakie wyzwala obserwowanie zachodzącego słońca i bawiących się dzieci i tych dosadnie paskudnych, jakimi są strach, głód, ból, upokorzenie… To głęboki zapis odwagi, przyjaźni, miłości, uwielbienia dla słów, odnajdowania w okrutnym świecie tego, co ważne, doszukiwania się znaczenia tego, co po kolei i po sobie w życiu następuje.

Bohaterka książki, Liesel Meminger, zostaje oddana pod opiekę przybranym rodzicom, Rosie i Hansowi Hubermannom. Ma dziewięć lat. Nie rozumie świata, nie rozumie wojny, nie rozumie, dlaczego jej prawdziwa matka oddała ją obcym. Ale to właśnie oni, ci “obcy” staną się jej rodziną. Rosa, dość gwałtowna, ciągle przeklinająca i narzekająca na wszystko wokół, z początku wydaje się zimna, oschła, niemiła, wręcz niezadowolona z tego, że Liesel ma u niej zamieszkać. Ale tak naprawdę, w głębi serca, jest ciepłą i dobrą osobą, która nie da przybranej córki nikomu skrzywdzić. Jednak to swego przybranego papę, Hansa, dziewczynka pokocha szczerze i gorąco. To on pokaże jej, czym są litery, jak je składać, jak wypowiadać, to on obudzi w niej miłość do książek, miłość do życia. I odwagę.

Więcej…

 

Wartka, szybka akcja, błyskawiczne zwroty, wspaniale nakreśleni bohaterowie, malownicze, gorące wręcz opisy leśnych pożarów, do tego czający się w pobliżu morderca i romans w tle. Tym razem wątek romantyczny naprawdę prowadzony jest w tle i stanowi rolę drugoplanową.

Bohaterką książki jest Rowan Tripp, córka strażaka, Luke’a Iron Mana Trippa. Zadziorna, pewna siebie i temperamentna dziewczyna, pracująca w sezonie jako Zulie, strażak-skoczek. Wykwalifikowana, doświadczona i odważna, skacze z samolotu do pożarów lasu, które następnie gasi, odcinając ogniowi drogę. Oczywiście nie robi tego sama. Towarzyszą jej inni strażacy, tak samo wyszkoleni jak ona. W tej specyficznej społeczności, gdzie życie jednego strażaka leży często w rękach drugiego, Zulies są związani ze sobą na śmierć i życie. Są dla siebie czymś więcej niż kolegami z pracy, są więcej niż przyjaciółmi, są jak rodzina, silnie ze sobą scaleni. Znają się jak łyse konie, ufają sobie, idą za sobą w ogień:

“- Zwą nas Zulies. Kiedy jedno z nas pada, podnosimy go”.

Kiedy w bazie zawyje syrena, Zulies rzucają wszystko i pędzą do szatni, by migiem włożyć skafandry i przygotować się do skoku. Strażacy-skoczkowie skaczą w parach, lądując w samym sercu ognia, gdzieś tam, wśród płonących drzew, nie wiedząc, czy się uda i czy przeżyją tym razem. Twardzi, wytrzymali jak mało kto, odważni i zaprawieni w boju, rwą się do walki z ogniem i świętują, kiedy po kilkunastu godzinach udaje im się zdusić płomienie.

I nagle w tą zażyłą społeczność strażaków, w bazie Missouli, wkrada się ktoś mocno niepożądany. Morderca.

Więcej…

 

 

 

RADA OSIEDLA SIEDLCE

zaprasza dzieci, młodzież i dorosłych na

Wiosnę z boksem na Siedlcach

 

Zajęcia odbywać się będą do końca czerwca 2014 roku w każdy poniedziałek (19.00-20,30) i środę (19-20.30) w Szkole Podstawowej nr 58 przy ul. Skarpowej 3

Zajęcia prowadzi trener Henryk Rychłowski, mistrz Polski z 1986 r.


Więcej informacji:
Karol Nawrocki 514–028-533

 

Równo dwa lata temu, w kwietniu 2012 roku, na naszym bliźniaczym portalu, pisaliśmy o tym, jak to na ulicę Kolonia Zręby zawitał dwudziesty pierwszy wiek - artykuł o budowie drogi. Dawno temu to było. Owszem, tylko dwa lata, ale jednak dotyczyło tej samej drogi, którą teraz buduje na Kolonii firma Drogomost.

Te dwa lata temu, położono płyty tylko na połowie klepiska, ponieważ na resztę zabrakło pieniędzy. Podobno za sprawą Euro 2012. Za każdym razem, kiedy dopytywaliśmy się, kiedy budowa drogi się skończy, słyszeliśmy, że nie ma na to pieniędzy. Wreszcie fundusze się znalazły i dwudziesty pierwszy wiek zawita również na drugą część Kolonii Zręby. Mieszkańcy cieszą się, bo nareszcie skończą się problemy z dojściem do posesji, zwłaszcza wczesną wiosną i późną jesienią, kiedy to musieliśmy przedzierać się przez wyboje i wszędzie zalegające błoto. Nie mówiąc już o matkach, które musiały przez te wyboje pchać dziecięce wózki i walczyć zimą z hałdami śniegu.

Kiedyś, jeszcze zanim powstała pierwsza część drogi na Kolonii, zawitała do nas pani ze spółdzielni mieszkaniowej (to było w latach, kiedy wielu mieszkańców starało się tutaj o wykup domów na własność). Pani przyjechała docelowo stwierdzić, że naszej drodze niczego nie brakuje i że do każdego domu droga jest. I prowadzi. I można nią do domu dotrzeć. Dojechać. Dojść na piechotę. Była taka pewna siebie i pewna tego, że z drogą jest wszystko w porządku... Cóż... To była wczesna wiosna, kiedy owa pani wywinęła pięknego orła na naszej kolonijnej drodze, tak elegancko, w eleganckich pantoflach, prosto w błoto. Rok później zaczęli układać płyty.

Nic to, najważniejsze, że się dzieje i droga będzie. Wreszcie :)

 

 

 

Kiedy brałam książkę do ręki, nie wiedziałam, że jej autorką jest J.K. Rowling. Jakoś mi to umknęło, choć kręcę się gdzieś tam w książkowych kręgach. Przyciągnęła mnie okładka, dopiero później przeczytałam opis z tyłu. Ale jednak okładka była pierwsza i zaważyła. Skusiłam się też na książkę z tego powodu, że naprawdę dość dawno nie czytałam dobrego kryminału.

“Wołanie kukułki” rozpoczyna się trupem i to trupem super znanej modelki Luli, jak to na dobry kryminał przystało, po czym po niedługiej chwili poznajemy naszego bohatera. I tutaj ogromny plus, bo wreszcie detektywem nie jest przystojniak o urodzie Adonisa, zwinny właściciel kaloryfera na klacie, ale duży, niezgrabny facet, weteran wojenny, który na wojnie stracił prawą nogę. Do tego właśnie rzuciła go narzeczona i został on na lodzie, bez pieniędzy, bez mieszkania, bez klientów, bez przyszłości. Nasz detektyw, Cormoran Strike, właśnie usiłował ową narzeczoną dogonić na schodach, kiedy stanęła mu na drodze jego przyszła, tymczasowa asystentka, Robin. Unikając staranowania jej, Strike łapie ją niechcący za pewną część ciała i tak właśnie zaczyna się ich znajomość. A żeby było jeszcze lepiej, już wkrótce zjawia się klient, brat ofiary wspomnianej na początku, który zleca Strike’owi śledztwo. Może więc z tym twierdzeniem nieposiadania przyszłości, to póki co nie ma się co śpieszyć?

Lubię książki, w których główny bohater budzi moją sympatię. A tutaj właśnie nie da się nie lubić Cormorana. Osobiście polubiłam go za tę jego dosadną wręcz niezgrabność, misiowatość, za spokój i za niedoskonałość, ale również za profesjonalizm. Cormoran zbiera dowody, rozmawia z ludźmi i krok po kroku zbliża się do rozwiązania zagadki. Autor(ka) świetnie skonstruowała akcję, brak w niej niedociągnięć, każdy ruch i posunięcie są logiczne i dopracowane. Postaci są zróżnicowane do tego stopnia, że nawet wypowiadają się inaczej, z różnym akcentem, mamy tu ludzi z wyższych sfer, mamy też biedotę, jest bogactwo świata mody i ubóstwo niższej klasy społecznej. Są ludzie zepsuci do szpiku kości oraz uczciwi i szlachetni, jak nasz Strike.

Robin, asystentka naszego detektywa, szczęśliwa narzeczona pewnego nudnego księgowego, zatrudnia się u Strike’a tylko tymczasowo, a w międzyczasie szuka innej, lepiej płatnej, pracy. Jest ciepła, obowiązkowa, skrupulatna, w pełni zorganizowana, ale nie sposób nazwać jej nudną. Polubiłam ją od razu od pierwszych stron książki i to uczucie trwało tak niezmiennie aż do jej końca. Robin to idealna asystentka dla Cormorana, niemalże czyta mu w myślach. Taktowna i kompetentna, zaskakuje go coraz bardziej, choć początkowo wcale nie był do niej przekonany. Po niedługim jednak czasie, zarówno on, jak i my zauważamy, że stanowią idealną detektywistyczną parę, zderzenie dwóch przeciwieństw na gruncie zarówno zawodowym, jak i prywatnym.

Więcej…

 

 

Rozstrzygnięto konkurs „Najładniejsza elewacja 2013”. Spośród zgłoszonych budynków jury wybrało i nagrodziło trzy najatrakcyjniejsze.

Przypomnijmy - w konkursie „Najładniejsza elewacja 2013” mogli brać udział członkowie wspólnot, których budynki zostały wybudowane przed 27 maja 1990 i zostały wyremontowane między 1 stycznia a 31 grudnia 2013. Pula nagród wynosiła  50 tys. zł.

Przed wydaniem ostatecznego werdyktu jury konkursowe oceniało nie tylko ogólne wrażenie tj. atrakcyjność formy i kolorystyki, ale także wkomponowanie nowej elewacji w otoczenie. Było to trudne zadanie, gdyż poziom zgłoszonych do konkursu nieruchomości był bardzo wyrównany.

Ostatecznie jury przyznało dwie równorzędne pierwsze nagrody po 20 tys. złotych dla członków wspólnoty mieszkaniowej przy ul. Zakopiańskiej 44,44a (drugą nagrodę przyznano wspólnocie budynku przy ul. Dworcowej 10). (źródło: www.gdansk.pl)

Zachęcamy do kontaktu z Anną Sucharską, architektem, autorką kolorystyki budynku przy Zakopiańskiej i członkinią tamtejszej wspólnoty w celu skonsultowania projektu swojej elewacji: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

"Po ekspansji dociepleń przy Kartuskiej, rusza teraz powoli Zakopiańska, naszym sąsiadem z jednej strony jest budynek żółto-pomarańczowo-bordowy, drugi sąsiad przygotowuje się do remontu... a dobrze było uniknąć efektu każdy sobie i w innym kolorze" - komentuje Pani Ania.

Oficjalne wręczenie nagród odbędzie się w kwietniu, w dniach 1-31. marca na stronie miasta będzie głosowanie, pośród laureatów tej i poprzednich edycji, na "Najładniejszą z najładniejszych" - wyniki zależą tylko od głosów internautów, więc przyznam, że  trochę liczymy na siedlczan!

Pani Ania ma dla wspólnot propozycję - jestem architektem, projekt kolorystyki jest mojego autorstwa, w ramach nadzoru autorskiego "pilnowałam"  też dość uważnie wykonawcy (firma ART-POL), fajnie by było, gdyby cała ulica poszła w podobnym, a przynajmniej w miarę stonowanym kolorze. Stąd propozycja, mogę służyć radą/konsultacją architektoniczną wspólnotom z Siedlec, które planują docieplenie.

Gratulujemy wspólnocie i życzymy, aby ich sukces stał się inspiracją dla innych. Zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć, których autorem jest  M. Smolarski - członek nagrodzonej wspólnoty.

Zapraszamy również do oddania głosu w plebiscycie na najładniejszą z najładniejszych elewacji TUTAJ

Więcej…

 

 

Mój głos miał być ważny...

Dziękujemy wszystkim, którzy głosowali oraz tym, którzy zdecydowali zaangażować swe siły w walkę o środki z budżetu obywatelskiego. Niestety, system podziału na duże okręgi zawierające dzielnice o różnej wielkości, podziałał na niekorzyść mieszkańców, gdzie mała dzielnica, nawet przy teoretycznym głosowaniu wszystkich mieszkańców, nie jest w stanie walczyć z kilkunastoprocentową frekwencją w sąsiedniej dużej dzielnicy. Taka jest matematyczna rzeczywistość. Zarówno w okręgu III, jak i w pozostałych, wygrywali najwięksi. Okręg III należy do Piecek-Migowa - wzięli wszystkie 4 projekty. Z Siedlec, ani z żadnej innej dzielnicy naszego okręgu, nie zakwalifikował się żaden wniosek. Siedlce walczyły dzielnie, jednak zabrakło kilkuset głosów. Pełne wyniki znajdziemy na stronie miasta:

http://www.gdansk.pl/budzet-obywatelski,1739,29230.html

Stawia to pod znakiem zapytania ideę Budżetu Obywatelskiego, który miał (w założeniach) wspierać lokalne inicjatywy mieszkańców, a w rzeczywistości nie dawał nawet najmniejszych szans większości złożonych wniosków. Mówiliśmy o tym już przy podziale na okręgi i niestety nasze przypuszczenia się sprawdziły. Wnioski w tym budżecie dotyczyły małych lokalnych spraw, które nie wykraczały poza dzielnice ze względu na maksymalne kwoty wniosków. Budżet Obywatelski to kapitalna sprawa, ale zasady jego funkcjonowania muszą ulec zmianie. Podział na duże okręgi i system głosowania wykluczający osoby starsze, to tylko dwie z wielu kwestii, które powinno się zmienić. Można się spodziewać, że po analizie obecnego głosowania, nie będzie chętnych do składania nowych wniosków poza największymi, najbardziej zaludnionymi dzielnicami o gęstej zabudowie, gdyż tylko takie maja szanse na realizacje. Wasz głos w tej sprawie może odegrać wielką rolę za sprawą panelu obywatelskiego, który już niebawem zajmie się recenzowaniem pierwszej edycji budżetu obywatelskiego w Gdańsku. Poczytajcie o tym więcej, a następnie zapiszcie się do udziału i walczcie o lepszy i bardziej sprawiedliwy budżet:

http://www.gdansk.pl/budzet-obywatelski,1739,29051.html

Jędrzej Włodarczyk, Marcin Gędzierski

 

Byłam dzisiaj w bibliotece na Suchaninie (ul. Paderewskiego 11, http://www.filia50.wbpg.org.pl/) i dowiedziałam się, że w przeciągu miesiąca może ona zostać zamknięta. Dawno już, bo w czerwcu 2011 roku napisałam artykuł do portalu osiedlowego. Generalnie o czytaniu, ale głównie o zaletach czytania dzieciom - bo tych, niewątpliwie, jest mnóstwo (dla zainteresowanych załączam link: http://www.siedlce.gda.pl/spoeczestwo/140-czytajmy-naszym-dzieciom-.html).

Moja córka należy do biblioteki od chwili, kiedy skończyła dwa lata. Ma swoją kartę, czuje się w bibliotece jak u siebie w domu. Kiedy tam idziemy, od razu zmierza do działu dla dzieci (a jest to u nas duża, kolorowa sala z książkami, zabawkami, stolikami, krzesełkami, kredkami, etc.), wybiera książkę, kładzie się gdzieś na wykładzinie albo rozsiada na worku sako i ogląda, czyta, kartkuje... Jednym słowem znika dla świata zewnętrznego. Myślę, że jest to znany każdemu czytelnikowi stan pochłonięcia przez książkę :)

I tyle się mówi o tym, że Polacy mało czytają, że dzieci wolą telewizję i komputer, że jako naród, stronimy od książek, że branża księgarska powoli upada.

Niedawno otworzyła się w Gdańskim Wrzeszczu filia biblioteki gdańskiej. Ponoć wielka, super naj, najlepsza, najfajniejsza, najwspanialsza i nie wiem, co jeszcze. Tylko co z tego? Nie podskoczę tam z dzieckiem po drodze do szkoły. Nie wymienię książek wracając z codziennych zakupów. Moje dziecko nie zniknie między półkami na dwie godziny, bo to już niestety za daleko. No i nie jest już przytulnie, kameralnie i swojsko.

Szkoda.

Mam nadzieję, że nasza biblioteka zostanie. Bo jednak jest to cudowna alternatywa dla wciąż drożejących książek. No i szperanie na półkach zawsze będzie miało swój niepowtarzalny urok.

 

artykuł również na moim autorskim FB
http://facebook.com/Bilewicz.Marta

 

<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>

Strona 1 z 18

Promujemy

Już wkrótce ukaże się nowa powieść Marty Bilewicz, wydana nakładem wydawnictwa WFW. Szczegóły na bieżąco:

Tymczasem nadal polecamy poprzednią książkę red. naczelnej naszego portalu pt.: "Zdążyć przed świtem":

Od 20 stycznia 2012 r w
EMPIKU
oraz w innych księgarniach, a także w wydawnictwie
na zaczytani.pl

Pogoda w Gdańsku

Current Forecast
Sat, 19 Apr 2014 6:30 pm CEST
Fair
15°C
High: 17°C
Low: 8°C
Sunrise  5:36 am
Sunset 7:53 pm
Wind: 16.09 kmh
Barometer: 1015.92 mb
STEADY
 

SiedlceGdaPl to potomek lokalnego portalu  kolonia.gda.pl, na który serdecznie zapraszamy.

Reklama